sobota, 10 marca 2012

holi, holi !!!

Holi to jedno z fajniejszych świat hinduskich. Wywodzi sie z mitologi i upamietnia zwyciestwo Kryszny. Jest to swieto ruchome,przypada w dniu pelni ksiezyca. Świeto wiosny i radości
Zatracaja sie tego dnia wszelkie podzialy jakich ichnia codziennosc jest pelna. Bawia sie kobiety i mezczyzni, starcy i dzieci, wszystkie kasty i rozne wyznania. tego dnia kazdego laczy ubranie poplamione kolorowymi proszkami. nie da sie dotrwac do wieczora czystym...













w poprzednim posciie wspomnialem o Holi. po festivalu Mishing'ow nie dotarlem do swojego pokoju w satrze. bylo juz pozno i zaproponowano mi zostanie w Goramurze. od rana po sniadaniu zostaleem wysmarowany czerwonym proszkiem. a po powrocie do Kamalabari bylem juz upackany od stop do glow! 
przylaczylem sie do grupy facetow okupujacych centrum miasteczka. atakowali farbami kogo popadnie. pilismy whisky, oczywiscie z zakrytej buitelki ;) 








lekarz z pobliskiego szpitala

EKYPA ;)

piątek, 9 marca 2012

przydlugi post o kolejnym festivalu Mishing'ow


Intro. Pewnego dnia potrzebowałem kupic bilet na pociag, a w Indiach można to zrobic przez internet, a niby trzeci swiat ;) w Kamalabari kolo którego mieszkalem, jak na zlosc już od kilku dni nie bylo dostepu do sieci, jakas awaria. Odwlekalem już kupno zbyt dlugo, balem się ze moge nie dostać miejsca, więc pojechalem na rowerku do Goramuru, kolo którego mieszkalem wczesniej. Jest to zaledwie 5km dalej, dziurawej, ale obfitujacej w widoki drogi. Okazalo się ze net jest. Siedzac w kawiarence (jedynej tam) wszedl bialy, niezbyt często się to tam zdarza. pogadalismy chwile o wyspie itd., po czym zapytal mnie skad jestem. Odpowiedzialem ze z Polski. Odpowiedzial „dzien dobry”, wielu ludzi spotkalem którzy to potrafia, więc zapytalem (po ang.) skad jest, odpowiedzial ze z Lublina :) wiele lat w UK uczynilo jego akcent nierozpoznawalnym na pierwszy rzut ucha dla mnie ;) Konrad zatrzymal się u Monjita i powiedzial mi o festiwalu Mishingow, który mial się odbyc za kilka dni...
Festiwal ten trwal w sumie dwa dni. Pierwszego przyjechalem na rowerze, troche pochodzilem, porobilem zdjecia przygotowaniom. Kobiety trenowaly taniec. Zostalem zaproszony do chatki bambusowej, poczestowany piwem ryzowym.. wszystko szybko wygaslo.






Podczas drogi powrotnej trafilem przez przypadek do chatki jednej, która mijalem dziesiatki razy. Dziewczyna mi pomachala, ja jej odmachalem, zawolala mnie do domu, to poszedlem. Poznalem wszystkich z okolicy. Pokazala mi zdjecia jakieś, ciezko się dogadac bylo.
Dziewczyna zaprowadzila mnie nad jezioro, wymigalem się od zjedzenia kolacji w jej domu i obiecalem ze przyniose zdjecia nastepnego dnia.
A następny ranek, pierwszy dzien festiwalu Mishing'ow, zbiegl się ze swietem Holi.
Rano wsaidlem na rower i pan niemowa, który sprzatal okolice guest housu probowal mnie nie wypuscic. zyczliwy koles, pewnie chcial mnie ustrzec przed pokolorowaniem ;) ale ciezko mu cokolwiek wytlumaczyc, dogadywalem się z nim głownie usmiechajac się ;)
pojechalem w strone miasta, już za mostem spotkalem grupke chlopakow, wsrod których był syn Dzoji. Nie to ze mniee zaatakowali, zapytali grzecznie czy mogą mnie wysmarowac kolorowym proszkiem. Czemu nie?? tak oto stalem się niebieski. Jadac do Kamalabari wszyscy mi machali, kilka nowych kolorow dostalem. Czekajac na sniadanie zaczallem fotografowac dzieciaki, wsrod nich był syn fryzjera. Napadli mnie skurczybyki :) nie mialem farb do obrony :) potem zobaczylem  kolorowa grupe wychodzaca ze swiatyni Shivy, podszedlem, no i oczywiscie bylem latwym lupem. Wsrod nich był pan „Rajastani” wlasciciel jednej z knajp, najlepsze samosy w miescie. Aparat przybral kolory teczy, ja rownierz :) tance, spiewy, gra na bebnach, a to był dopiero ranek.
Kolo poludnia pojechalem do Goramuru na festiwal Mishingow. Nie mialem czasu zeby się umyc i tak bylo by to bezsensowne, bo zaraz bym był znow pomalowany. Więc caly w kolorowym proszku jechalem, wzbudzajac zachwyt ludzi :) jak już z wydrrukowanymi zdjeciami wpadlem do mojej znajomej, byla pod wrazeniem mojej kolorowej twarzy. Spieszylem się więc nie zabaawilem dlugo.
Na plac festivalowy wpadlem robiac niezle zamieszanie, bylem jedynym bialym i jedynym ozdobionym kolorami, wszyscy się gapili.
Z daleka zobaczylem Monjita, jak mnie poznal wpadl w histeryczny smiech którego nie potrafil powstrzymac. Zaprowadzil mnie na probe, gdzie bardzo mloda dziewczyna cwiczyla taniec przed konkursem, fotografowal ja Konrad. Umylem się pod pompa. Dowiedzialem się ze dziś swietuja Holi cale Indie, ale w Assamie to swieto jest obchodzone dnia nastepnego. Dziś obsypuja się farba emigranci z innych stanow, generalnie. [moze w nastepnym poscie wrzucę cos wiecej o Holi]

dziewczyny cwiczyly taniec w roznych miejscach naokolo placu festivalowego. cwiczyly do konkursu, ktory chyba w koncu przegapilem :)










proba w stodole

wesola pani, nie odmawiala sobie tez piwa ryzowego :)

Monjit zaproponowal zawody w piciu piwa ryzowego (raczej to wino jest) między nim, mna i Konradem. Non stop ktos przychodzil i nam polewal. Ciezko jest rrobic zdjecia i jednoczesnie się tak intensywnie bawic. Po czasie zapytalem Monjita czemu już nie pije,  odpowiedzial ze już nie daje rady, ja i Konrad na leciutkim humorku. Po raz kolejny się sprawdzilo ze Indusi maja slabe glowki do picia..




znow poznalem mnostwo ludzi. Jak zwykle wszyscy niesamowicei mili. Oprócz alk, bylo tez jedzenie, ale samo mieso, w kazdej potrawie...


w namiocie ktory robil za stolowke, z poczatku niechętne do zdjęć dziewczyny

zadowolone i rozluźnione dziewczyny...
 na widok skierowanego w ich strone aparatu sztywnieja :)





starsze kobiety bardzo chetnie tanczyly

niechetna do zdjecia pani,
jak zobaczyla siebie na wyswietlaczu zaczela zadowolona pozowac :)

a dziecko sobie spi w najlepsze ;)



wszyscy raczyli sie piwem ryzowym, po poludniu juz kazdy byl wesolutki. wszedzie dookola kobiety tanczyly i chcialy byc fotografowane, byly bardzo bezposrednie...










...a na scenie

panie na lekkim cyku ;)

Udzielajac wywiadu dla telewizji koles mnie pytal co to mam bialego w kubeczku, probowalem go przekonac ze to mleko, niezly ubaw musieli miec ludzie to ogladajacy..
Konrada rozbolal brzuch więc wieczorem wloczylem się z Dipu (chlopak który pomaga Monjitowi w chatkach) i jego kolega. Chodzilismy po wsi, bylem w tylu bambusowych chatach, wszedzie mi polewali. Kazdy niesamowicie mily i zadowolony ze do niego przyszedlem, juz mnie twarz od usmiechania się bolala :) no będzie to mdle, ale był to chyba najlepszy dzien. Pozniej po wizytach w wielu chatach kolega Dipu zabral nas do swojego domu. Jak kazda, byla na palach, zbudowana z bambusa, kryta strzecha. W srodku zostalem powitany z totalna goscinnoscia, zadne slowa tego nie wyraza. Zona polala do czary piwo ryzowe, dostalem na kolana jego dziecko. Dostalem kolacje. Zaproponowano mi ze moge u nich spac. Z ciemnosci wylonila się jego siostra z niemowlakiem na rekach. Prosila zebym dal imię jej dziecku. Nie wiedzialem jak zareagowac, po chwili namyslu nazwalem je Baskar. Kobieta byla zachwycona! Nie wiedzialem ze to imię oznacza pelnie slonca i jest dobrym znakiem. Chyba zostalem chrzestnym :)

w jednej z chat, biale w kubkach to piwo ryzowe


poniedziałek, 20 lutego 2012

rowerem przez wyspe

tytul mowi wszystko ;) wypozyczenie nie stanowi problemu. Monjit pożyczał mi rower za darmo, a po przeprowadzce do satry  wypożyczyłem od mnichow, za dokladnie rownowartosc 1$ dziennie, oddalem go tuz przed wyjazdem z wyspy, gdyz sluzyl mi dzien i noc, w najróżniejszym terenie. nie spodziewajcie sie tutaj jakiegos wypasionego gorala :) te wehikuly mozna porownac do "ukrainy" dziadka z wielkimi kolami i zapomnijcie o przerzutkach. ale jak by nie krecic nosem, sprawdza sie znakomicie, nie narzekałem nawet po pierwszym dniu, po tym jak zrobilem ok 40km.




koza cos tam znalazla smacznego w moim rowerze

rower jest najlepszym IMO sposobem zobaczenia Majuli. moze jedynie pieszo by bylo ciekawiej, ale to się wiąże z masa czasu ;) nie jestem uzależnieni od żadnego środka transportu, drogi są.. jakie są ;) ale da się. dzięki tej formie transportu dotarłem do naprawdę ciekawych ludzi, do ktorych bym sie nie dostal w inny sposob. poznalem wiele wiosek plemienia Mishingow. może banal, ale po czasie mialem taka "taktyke": jechalem sobie, a jak ktoras wioska mi sie spodobala, prowadzilem rower, fotografujac cokolwiek, zawsze nawiazywalem znajomosci, zawsze ktos mnie zawolal do swojego domu, masa dzieciakow za mna biegla, usmiechy z kazdej strony, niesamowite!!




rower jest takze najpopularniejsza i najtansza forma transportu wsrod mieszkancow wyspy. pytalem i nowy kosztuje ok 180zl (bez targowania, wiec pewnie mozna taniej)
nie wiem czemu (moze mi sie po prostu rzucalo to w oczy :)) ale najczesciej na rowerach mozna zobaczyc dziewczyny wracajace, badz jadace do szkoly, szczegolnie rano i po poludniu, wszystkie zawsze usmiechniete











w warsztacie. chlapacze, zaklada sie to na dol tylnego blotnika,
 a w indiach wszystko musi byc podane finezyjnie :)



czesto, mieszkajac juz w satrze, wracalem do niej grubo po zmroku i ciesze sie ze jeszcze zyje, bo jezdzenie po tamtejszych drogach po ciemku to niezly wyczyn, przynajmniej na poczatku. ciemno jak w dupie, mijajace ciezarowki wzbijaja tumany oslepiajacego kurzu, a dziury w drodze nie pomagaja..

środa, 15 lutego 2012

Ali-Aye-Leegang festival

Dzien po weselu Krysia i Lukasz wyjechali, mieli już kupione bilety na pociag do Kalkuty, nie wiedzieli wczesniej ze wlasnie tego dnia będzie się odbywal festival Ali-Aye-Leegang. Jest on ku powitaniu wiosny, od rana do poznej nocy (a raczcej wczesnego ranka, 5rano??) trwaja tance, muzyka gra, trzeba przyznac ze Mishingowie umia się bawic. Ali-Aye-Leegang to najwiekszy festiwal Mishingow, kobiety ubrane w tradycyjne recznie robione stroje wszedziie dookola wiruja w chatrakterystycznym tancu, z reszta bardzo latwym, tez musialem tanczyc. Znow wszyscy pijani piwem ryzowym.





spiewa

Na wyspie Majuli bialy to raczej rzadkosc, więc wszedzie stanowilem atrakcje i tak kolo poludnia przechadzalem się po okolicy i zobaczylem mniejsza scene, na której graly na bebnach nastolatki, w wieku licealnym. Przystanalem i już dostalem krzeslo, zostalem wypytany o wszystko (skad jestem ile mam lat i jak mi się podoba tutaj) po chwili zostalem poproszony o zajecie miejsca na scenie, przy stoliku, chyba jakiegos jury, to siadlem. Bardzo mila pani która byla chyba jakas dyrektorka, znow mnie wypytala o wszystko, po czym wstala, wziela mikrofon i zaczela cos mówić po ichniemu zrozumialem tylko „mr Paul” i „Poland”. Znudzona wczesniej mlodziez, teraz ozywiona zaczela się zbiegac ze wszystkich stron. Po chwili pani zawolala mnie do siebie. Wstalem, podszedlem. Zdjalem czapke, mialem swierzo ogolona glowe, co wzbudzilo szczery smiech nastolatkow. Zostalem udekorowany przez dyrektorke gamosą (szarfa, robiona recznie, biala z czerwonymi wzorami, znak tozsamosci Assamczykow) po czym wreczyla mi mikrofon. Przedemna, jak się potem dowiedzialem ponad 500nastolatkow. To zaczalem dukac, ze jestem niesmialy, więc powiem tylko kilka zdan, mowilem ze się tu dobrze czuje, ze niezwykle milo jestem przyjmowany wszedzzie, ze swietni ludzie, jakich nigdzie indziej nie spotkalem i ze bardzo dziekuje ze moge tu być z nimi. Dodalem jeszcze cos po polsku i za chwile oddalem mikrofon pani zeby przetlumaczyla. Dostalem brawa na stojaco, a pani dyrektor powiedziala ze „cute” : ) potem oczywiscie czestowano mnie jedzeniem... 

jeszcze nie swiadomy niczego, za chwile bede przemawial :)

a wieczorem przyszedlem jak już bylo ciemno, na scenie tanczyly kobiety, za chwile kilkuletnia dziewczynka podeszla do mnie i powiedziala ze jej ojciec mnie prosi. Pomyslalem sobie, ciekawe kim jest jej ojciec i jak mnie zauwazyl w tym tlumie i jak zawsze, jak ciele poszedlem gdzie mnie prowadza. Trafilemm do lozy dla vip-ow pod sama scene, dostalem krzeslo. Koles był jakims dyrektorem szkoly. Obok siedzialy same wazne persony, które mnie tez traktowaly jak kogoś waznego, kazdy mi chcial reke uscisnac. Po czym powiedzieli ze za chwile bede przemawial. O szit, se pomyslalem. Tu bylo tych ludzi masa, scena wysoka. Na szczescie udalo mi się z tego zgrabnie wyslizgnac. Potem jeszcze chodzilem sobie niedaleko sceny, ale stwierdzilem ze wszyscy maja niezle w czubie, a ja jako jedyny bialy jestem ich celem, kazdy facet chcial ze mna tannczyc. Dziwnie się czulem tanczac z jakims typem. Tu faceci tancza z facetami, dziewczyny z dziewczynami.. przed polnoca dotarlem do chatki.




i najlepsza tancerka wieczora, moim skromnym znadniem: