wtorek, 20 marca 2012
piątek, 16 marca 2012
Shivaratri
Ze snu wyrwaly mnie dzwonki i zawodzące spiewy z charczacego nagłośnienia. Dzwieki dobiegaly z pobliskiej świątyni Shivy. Była polnoc i zaczynalo się święto Maha Shivaratri. Święto hinduistyczne, „noc Shivy”. obchodzone każdego roku w noc z 13 na 14 dnia miesiąca Phalguna. Ulubiony dzien Shivy, albo dzien zaślubin Shivy i Sakti. Kobiety modla się za swoich mezow i synow, niezamężne o meza takiego jak Shiva.. Wyspa Majuli jest usiana swianynkami Shivy. Mieszkałem wtedy jeszcze u Monjita w chatce bambusowej i zupełnie zapomniałem o tym swiecie. Pobliska swiatynia zostala powiekszona o spory namiot. Ludzie odświętnie ubrani. Wszedzie palily się kadzidla i płonęły lampki oliwne. Skladano ofiary z lisci paanu, owocow, kwiatow i mleka.
Po zmroku poszedłem tam znowu, pozostali jedynie mezczyzni. Spora ich grupa. Siedzieli na podłodze. Grali na instrumentach i spiewali. Szybko ktos mi podal mate, żebym usiadl. Za chwile przynieśli mi na liściu ryz (szczegolna jego odmiana, nie wiem czy już wspominałem, wystarczy zalac woda, odczekac i gotowe;)) z kokosem, kielkami. Po chwili przyprowadzono bardzo starego mężczyznę i posadzono go kolo mnie. Zabawny facet. Opowiadal mi rozne historie. Potem ktos poklepal mnie po plecach i podal chillium i już wiedziałem czemu wszyscy tacy weseli i wkręceni w muzyke ;) po zapaleniu ich jekliwa muzyka niesamowicie wkręcała się w glowe i człowiek mimowolnie kiwal się w przod i tyl. Kilkakrotnie częstowano mnie przesłodkimi kulkami. Ktos mi przyniosl szklanke wody z pompy. To była jedna z tych chwil kiedy nie możesz odmowic wypicia wody, bo może to zostac zle zrozumiane, wiec zrobiłem kilka łyków. Mam nadzieje ze nie wylosowałem ameby albo innego świństwa ;)
środa, 14 marca 2012
a w satrze...
Zatrzymanie się w satrze było moim celem. Pierwsze 2tygodnie na wyspie spędziłem u Monjita dlatego ze Lukasz z Krysia tam mnie zwabili ;)
wlasciwie co to sa te satry?? juz tlumacze, rodzaj klasztorow wystepujacych w Assamie. Chlopcy sa oddawani do nich w wieku kilku lat. Wyznaja jednego boga, Kriszne, lub jego inkarnacje Visznu. Zasady satr zostaly sformowane przez Sankardevi'ego w XV wieku. Oprocz normalnych modłow tancza, spiewaja i graja na instrumentach. Wyglada to po trosze jak balet z recytacjami i pantomima. Najwieksze skupisko satr miesci sie na wyspie Majuli na Brahmaputrze. Podczas gdy niektore z klasztorow odchodza od czesci zasad (takich jak np. obowiazek posiadania dlugich wlosow) w satrze Uttar Kamalabari, wydaje sie ze sa one restrykcyjnie przestrzegane..
Jeszcze jak mieszkałem w Goramurze wpadłem do satry Uttar Kamalabari i załapałem sie na probe do ‘brindavan jatra”:
Już do znudzenia powtorze, ze wszyscy mili, podczas przerwy poczęstowano mnie herbata i slodka kulka. Tutaj smieszna historia. Nie mailem pojecia o zasadach panujących w satrze. Kiedy chłopak dawal mi slodka kulke to wyciągnąłem lape, chciałem ja od niego wziasc to odsunął się, pomyślałem ze się ze mna droczy, ale za chwilke zupełnie powaznie pokazal mi żebym złożył rece i mi rzucil słodycz. Mnichow nie można dotknąć, choc pozniej nie raz się witalem z ktoryms, czy jakis mnie klepnął w ramie. Dziwne te zasady. Nie można ich dotknąć, ani nawet trzymac tej samej rzeczy w jednym czasie. Nie chce się w to zagłębiać bo sam tego do konca nie czaje. Po prostu uproszczajac, czasem ich można dotknąć, czasem nie :) niby poza satra ta ich “czystość” niezaleznnie od pory się kasuje, ale np. ostatniego dnia Padma podajac mi długopis na zewnatrz sklasztoru, rzucal mi go (ale może dlatego ze jest zakręcony i siee zapomnial :))
Przeniosłem się z Goramuru do guest housu w satrze. W tym czasie mieszkaly tam dwie starsze kobiety z Francji i jeszcze jedna mloda francuska studiujaca taniec satriya, ale jakos z nimi się nie skumplowałem ;;). Pierwszego popołudnia siedziałem sobie na zewnatrz. Zagadal mnie Hindus. Mowil ze przywiozl pielgrzymow. Zmeczony był, z twarzy mu patrzylo dziwnie, jakis taki był negatywny. Prasant, bo tak miał na imie, poczęstował mnie whisky, oczywiście ukradkiem, bo na wyspie obowiazuje prohibicja, a tym bardziej w satrze. Siedzieliśmy w jego aucie i chlaliśmy J poznałem cala grupe która przywiozl, okazali się być pielgrzymami z Dhekajuli. Częstowali mnie jedzeniem, prawei je wmuszali we mnie, bardzo milli ludzie. Wieczorem Prasant poznal mnie z Baskarem z Guwahati, który mieszkal w guest housie, pracuje on w pewnym projekcie, dostarcza darmowe leki do ubogich wiosek w roznych miejscach wyspy. Siedzieliśmy w trojke w pokoju, Baskar powiedział ze jest Francuz w pokoju naprzeciwko. Przyprowadzil Patrica. Ciekawy wieczor. Fajnie było, nie będę pisal wiecej. Nastepne kilka wieczorow upływało podobnie. Prasant co chwila mnie zapraszal do siebie do Dhekajuli, znal moje plany i mowil ze i tak mam jego miejscowość po drodze. Obiecalem ze wpadne.
jedno z "przedstawien". odbywajace sie miesiac po smierci jednego ze starych mnichow. poprzedzal go poczestunek. Jalpan (odmiana ryzu ktory zalewa sie woda i jest gotowy ;)) z jogurtem i brylkami cukru czcinowego chyba. Co ciekawe mnisi ktorzy roznosili jedzenie mieli obwiazane twarze bialym materiałem jak ninja ;)
najpierw przygotowania:
i na scenie, a raczej w swiatyni:
![]() |
| z przodu mlodzi mnisi, nadpobudliwi :) |
inna proba:
No i tak, w koncu jak przyszedl dzien premiery Brindavan Jatra, dalem sie przekonac mlodym mnichom, zebym usiadl z nimi. Wybrali beznadziejne miejsce do jakichkolwiek zdjęć ;( pozostalo skupic sie na ogladaniu ;)
sobota, 10 marca 2012
holi, holi !!!
Holi to jedno z fajniejszych świat hinduskich. Wywodzi sie z mitologi i upamietnia zwyciestwo Kryszny. Jest to swieto ruchome,przypada w dniu pelni ksiezyca. Świeto wiosny i radości
Zatracaja sie tego dnia wszelkie podzialy jakich ichnia codziennosc jest pelna. Bawia sie kobiety i mezczyzni, starcy i dzieci, wszystkie kasty i rozne wyznania. tego dnia kazdego laczy ubranie poplamione kolorowymi proszkami. nie da sie dotrwac do wieczora czystym...
w poprzednim posciie wspomnialem o Holi. po festivalu Mishing'ow nie dotarlem do swojego pokoju w satrze. bylo juz pozno i zaproponowano mi zostanie w Goramurze. od rana po sniadaniu zostaleem wysmarowany czerwonym proszkiem. a po powrocie do Kamalabari bylem juz upackany od stop do glow!
przylaczylem sie do grupy facetow okupujacych centrum miasteczka. atakowali farbami kogo popadnie. pilismy whisky, oczywiscie z zakrytej buitelki ;)
![]() |
| lekarz z pobliskiego szpitala |
![]() |
| EKYPA ;) |
Subskrybuj:
Posty (Atom)


























































