wtorek, 20 marca 2012

Majuli foty rozne 4

ktoregos dnia Patric (francuz o ktorym juz chyba wspominalem) powiedzial mi ze w jednej z satr bedzie odbywal sie festival, wsiedlismy na rowery i w droge. miejscowi sie strasznie dziwili, gdyz bylo do pokonania z 20km w jedna strone. zatrzymalismy sie w wiosce kolo drogi, porobic zdjecia facetom grajacym w karty, reszta potoczyla sie jak zwykle...




niebawem na droge wyszly zaciekawione kobiety i dzieci ...














"festival" okazal sie po prostu zgrupowaniem delegacji mlodziezowych z roznych stron Assamu. najwazniejszy mnich przemawial. po prawej siedzieli mezczyzni po lewej kiobiety, zaraz stamtad wyszedlem, bo wialo nuda. Patric utknal, po czasie udalo mu sie uwolnic ;)

nikt nie spodziewal sie tu dwóch bialych wielkoludów :)

zostalismy zaproszeni do domu przez przemilego mezczyzne (jak zwykle imiona mi wylecialy z glowy) zjedlismy u niego obiad, potem byla herbata i ciastka, zeszla sie cala rodzina, wszyscy TAAACY mili, bylo wprost swietnie




nasza rodzinka, porzegnanie


Majuli foty rozne 3

jezdzac po wyspie Majuli trafialem do wielu wiosek, niesamowicie goscinni ludzie, nie majacy prawie nic, a z usmiechami nie schodzacymi z twarzy. zapraszali do domow. nie raz musialem zuc orzechy betelu zawiniete w liscie i co za tym idzie pluc na czerwono szlo sie przyzwyczaic ;)

pani tka "gamose" (chusta, oznaka tozsamosci Assamu)





przerazone dziewczynka.
jak tylko sie zblizylem wpadala w paniczny placz :)












mieli ryz



mlody mnich

wyglupy z dzieciakami z wioski

w ktorejs  z wiosek dopadly mnie te dzieciaki, byly zachwycone pozowaniem do zdjec, kazde chcialo sie zobaczyc na wyswietlaczu. kupa zabawy, choc one nie rozumialy mnie a ja ich ;)

















Majuli foty rozne 2


w jednej z wiosek



chlopiec pracujacy w polu

w szkole, przerwa obiadowa


jechalem na rowerze, zatrzymali mnie zebym im zrobil zdjecie








polow na siec

polow reczny




Majuli foty rozne

tym razem wiecej zdjec niz pisaniny

szewcy

knajpa w Goramurze w ktorej dogadanie sie bylo niezlym wyczynem:

panowie obsluga

w kuchni, pan z dokladka dalu


na targu:











moj pokoj w klasztornym guest housie



sprzedawczyni ze sklepu ktory codzien odwiedzalem, usmiech jej z twarzy nie schodzil


piątek, 16 marca 2012

Shivaratri


Ze snu wyrwaly mnie dzwonki i zawodzące spiewy z charczacego nagłośnienia. Dzwieki dobiegaly z pobliskiej świątyni Shivy. Była polnoc i zaczynalo się święto Maha Shivaratri. Święto hinduistyczne, „noc Shivy”. obchodzone każdego roku w noc z 13 na 14 dnia miesiąca Phalguna. Ulubiony dzien Shivy, albo dzien zaślubin Shivy i Sakti. Kobiety modla się za swoich mezow i synow, niezamężne o meza takiego jak Shiva.. Wyspa Majuli jest usiana swianynkami Shivy. Mieszkałem wtedy jeszcze u Monjita w chatce bambusowej i zupełnie zapomniałem o tym swiecie. Pobliska swiatynia zostala powiekszona o spory namiot. Ludzie odświętnie ubrani. Wszedzie palily się kadzidla i płonęły lampki oliwne. Skladano ofiary z lisci paanu, owocow, kwiatow i mleka.












Po zmroku poszedłem tam znowu, pozostali jedynie mezczyzni. Spora ich grupa. Siedzieli na podłodze. Grali na instrumentach i spiewali. Szybko ktos mi podal mate, żebym usiadl. Za chwile przynieśli mi na liściu ryz (szczegolna jego odmiana, nie wiem czy już wspominałem, wystarczy zalac woda, odczekac i gotowe;))  z kokosem, kielkami. Po chwili przyprowadzono bardzo starego mężczyznę i posadzono go kolo mnie. Zabawny facet. Opowiadal mi rozne historie. Potem ktos poklepal mnie po plecach i podal chillium i już wiedziałem czemu wszyscy tacy weseli i wkręceni w muzyke ;) po zapaleniu ich jekliwa muzyka niesamowicie wkręcała się w glowe i człowiek mimowolnie kiwal się w przod i tyl. Kilkakrotnie częstowano mnie przesłodkimi kulkami. Ktos mi przyniosl szklanke wody z pompy. To była jedna z tych chwil kiedy nie możesz odmowic wypicia wody, bo może to zostac zle zrozumiane, wiec zrobiłem kilka łyków. Mam nadzieje ze nie wylosowałem ameby albo innego świństwa ;)